Gdzie są granice?

Po raz pierwszy od 1968 roku strażacy zostali użyci w działaniach politycznych

Podchorążowie ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej zostali wysłani do ustawiania barierek oddzielających ludzi protestujących przed Sejmem. Zakazano im rozmów z demonstrantami. Z mundurów kazano zedrzeć oznaczenia, żeby nie było widać, że są strażakami. To pierwszy od czasów PRL przykład politycznego użycia straży pożarnej w działaniach związanych z protestami obywateli.

19 lipca wyborcza.pl opublikowała porażającą informację, którą momentalnie rozpowszechnili internauci: „Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej generał brygadier Leszek Suski w porozumieniu z Mariuszem Błaszczakiem, ministrem spraw wewnętrznych i administracji, w nocy z piątku na sobotę (14/15 lipca) wysłali grupę ponad 40 podchorążych do ustawiania barierek na ulicach Wiejskiej i Maszyńskiego. Miały oddzielać ludzi, którzy w niedzielę demonstrowali przed Sejmem w obronie Sądu Najwyższego”.

Można już o tym, przeczytać na Wikipedii!:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Suski_(stra%C5%BCak)

 

Nie chcą powtórki z historii

Studenci SGSP i przedstawiciele środowiska strażackiego, którzy znają historię, wyrazili oburzenie. Jedni pamiętają, a inni wiedzą, że w 1981 roku, gdy komunistyczne władze chciały podporządkować Wyższą Oficerską Szkołę Pożarnictwa przepisom Ustawy o szkolnictwie wojskowym, młodzi podchorążowie ogłosili strajk (trwał od 25 listopada do 2 grudnia) właśnie dlatego, by straż pożarna, która ma ratować ludzi, nigdy już nie była używana w działaniach represyjnych przeciwko społeczeństwu. Wcześniej bowiem w roku 1968 komunistyczna władza wysłała podchorążych, przebranych w mundury ORMO1, do rozbijania manifestacji studentów. Nawiązał do tego w rozmowie z portalem natemat.pl były komendant główny PSP generał brygadier w st. spocz. Wiesław Leśniakiewicz: „Owszem podchorążowie zostali przebrani w ORMO-wskie mundury, ale zrehabilitowaliśmy się w 1981 roku. Wówczas też budowano kordony, ale wokół szkoły. Jako strajkujący zostaliśmy relegowani ze szkoły, a potem milicja przeprowadziła desant. Zapakowano nas w autobusy i wywieziono. Następnie kazano jechać do domu. My jednak wszyscy przemieściliśmy się do politechniki i tam byliśmy właściwie do wprowadzenia stanu wojennego”.

Właśnie dlatego za gardło ściska informacja, że teraz podchorążowie najpierw musieli zedrzeć z mundurów koszarowych oznaczenia, by nie można było rozpoznać ich formacji, a następnie zostali przebrani tak jak ich poprzednicy w ’68 roku. „Na początku byliśmy ubrani w tzw. umundurowanie koszarowe, na którym widoczne są emblematy PSP. Usłyszeliśmy, że nie ma czasu, by przebrać się w stroje cywilne, dlatego musimy zedrzeć z mundurów wszystkie znaki rozpoznawcze świadczące o tym, że jesteśmy strażakami – opowiada »Gazecie Stołecznej« jeden z podchorążych wysłanych do akcji. Dodaje, że zaraz po wyjeździe pod Sejm strażacy zostali cofnięci ze względu na to, że nie było barierek, które mieli ustawiać. Na miejsce wrócili około godziny 3. Wtedy podchorążowie musieli przebrać się w niebieskie ubrania robocze. Autobus, którym jechali pod Sejm, zaparkował na ul. Jazdów, niedaleko ambasady Niemiec, żeby nie rzucał się w oczy, blisko Sejmu”.

Generał Leśniakiewicz bronił młodych strażaków: „Wszyscy jesteśmy poruszeni. Całe środowisko pożarnicze. Dostaję mnóstwo e-maili, informacji od kolegów w tej sprawie. To bulwersująca sytuacja, że wysyłano podchorążych, młodych ludzi, którzy mają się przygotowywać do ratowania, ochrony obywatela, a posyła się ich do stawiania barierek odgradzających od społeczeństwa. Nie przypominam sobie, aby od czasów PRL doszło do takiej sytuacji...”.

 

Wyjaśnienia komendanta

Sprawa wysłania podchorążych SGSP do rozstawiania barierek oddzielających od społeczeństwa stanęła na posiedzeniu Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji 19 lipca. Komendant główny PSP gen. brygadier Leszek Suski wyjaśniał decyzję, powołując się na Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie szczegółowej organizacji krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, które weszło w życie 3 lipca tego roku. Obliguje ono podmioty KSRG do udziału w działaniach podczas zdarzeń nadzwyczajnych o charakterze terrorystycznym. Nie wyjaśnił jednak, jaki charakter zagrożenia terrorystycznego mógł wystąpić w czasie demonstracji i jakie były przesłanki do takiej, a nie innej jego kwalifikacji. Zapisy nowego rozporządzenia o organizacji KSRG, na które powołał się komendant Suski, dotyczą zdarzeń o charakterze terrorystycznym z użyciem czynnika biologicznego. Szef PSP nie poinformował członków Komisji, jakiego czynnika biologicznego można się było spodziewać podczas demonstracji. Powiedział natomiast, że montowanie i demontowanie barierek pod Sejmem miało charakter szkoleniowy i edukacyjny. Skoro tak, to czy strażacy byli choćby gotowi, pod nadzorem inspektora Państwowej Inspekcji Sanitarnej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, do „transportu niezidentyfikowanych przesyłek potencjalnie stwarzających zagrożenie biologiczne w celu przeprowadzenia ich ostatecznej weryfikacji”? Wymaga tego paragraf 16 ustęp 3 pkt 2 przywołanego rozporządzenia. Jeśli podchorążowie ćwiczyli, dlaczego nie mieli odpowiedniego umundurowania? Jaki przepis prawa pozwala czy zaleca prowadzenie „ćwiczeń” lub likwidacji zagrożeń „o charakterze terrorystycznym z użyciem czynnika biologicznego” w ubraniach nieregulaminowych poza wszelkimi standardami BHP? Czy chodziło o to, żeby strażaków nie rozpoznali terroryści? A co zrobią antyterroryści, jak zobaczą podejrzanych młodych mężczyzn, w dziwnych ubraniach, kombinujących przy barierkach?

 

W 1981 roku strajk podchorążych został brutalnie spacyfikowany, a potem mówiono, że dla funkcjonariuszy MO2, ZOMO3 i antyterrorystów był poligonem przed wprowadzeniem stanu wojennego 13 grudnia tego samego roku. Ale odwaga strajkujących odniosła skutek. Strażacy od tamtej pory nigdy już nie byli wykorzystywani do działań represyjnych wobec obywateli ani żadnych działań kierowanych przeciwko demonstrującym. Oburzenie i obawy środowiska strażackiego oraz jego przyjaciół są więc uzasadnione, szczególnie że służba ta cieszy się największym szacunkiem i sympatią w społeczeństwie, na co strażacy zasłużyli przez dziesięciolecia swoją postawą, odwagą i poświęceniem, a także obroną honoru strażackiego munduru podczas strajku podchorążych w 1981 roku.

Dorota Pardecka

 

1Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej

2Milicja Obywatelska

3Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej

 



newsletter
sonda:
Czy strażacy w Twojej OSP ćwiczą musztrę?

- Tak, regularnie

- Tak, przed ważnymi wydarzeniami

- Tak, sporadycznie

- Nie ćwiczymy musztry