Pożar lakierni

Ponad siedemdziesięciu strażaków walczyło z pożarem, którego powierzchnia wyniosła prawie trzysta metrów kwadratowych - informuje KP PSP w Kościanie.

Ponad osiem godzin działań, dziewiętnaście zastępów, siedemdziesięciu jeden strażaków, ok. 250 tys. zł strat, prawie 1.600 tys. zł uratowanego mienia, powierzchnia pożaru niespełna 290 metrów kwadratowych – to najważniejsze dane statystyczne dotyczące pożaru, z którym przyszło zmierzyć się 29 marca w Czempiniu na ul. Kolejowej. Palił się dach na budynku lakierni proszkowej - czytamy w komunikacie.

Stanowisko Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Kościanie zgłoszenie o pożarze odebrało o godz. 9.13. Gęsty, czarny dym widoczny był z odległości kilku kilometrów.

W momencie przybycia pierwszych zastępów płomienie ognia widoczne były na kalenicy dachu, spod którego na całej powierzchni wydobywał się dym; w szczycie budynku paliły się składowane palety.
Ogień stanowił realne zagrożenie dla parteru obiektu, a także innych części kompleksu, który w całości miał prawie 90 metrów długości i ponad 9 metrów szerokości. W kompleksie tym - oprócz części produkcyjnej - znajdowały się także pomieszczenia socjalno–biurowe oraz magazynowe.

Od początku akcji wiadomo było, że do skutecznej walki z zagrożeniem konieczne będzie użycie znacznych sił, bo skala zagrożenia była poważna.

Precyzyjne rozpoznanie było trudne ze względu na konstrukcję obiektu. Pokrycie budynku wykonano na drewnianej kratownicy i pokryto ją deskami, papą oraz blachą. Od wewnątrz na całej powierzchni kratownica również była obita deskami i pokryta blachą. Wewnątrz w tzw. „ślepej przestrzeni” znajdowało się ocieplenie. W całości nie było żadnych włazów czy otworów rewizyjnych.

Wskazania kamery termowizyjnej tez nie były jednoznaczne. Jedno było pewne, że ogień rozwija się w przestrzeni pomiędzy zewnętrznym a wewnętrznym pokryciem drewnianej kratownicy.

Oprócz działań w natarciu i obronie w początkowej fazie wykonano otwory w celu podania wody do wnętrza. Posłużono się także lancami gaśniczymi. Niestety ogień wyprzedzał strażaków. Kolejne takie działania, po kilkudziesięciu minutach przyniosły oczekiwany efekt, gdyż uzyskano skuteczną linię obrony.

O godz. 10.36 pożar został zlokalizowany, ale akcja wciąż trwała. Konieczna była rozbiórka spalonej części i ostateczna likwidacja zagrożenia.

Na miejsce przybyła grupa operacyjna Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP. Przyjechał kontener ze sprzętem ochrony dróg oddechowych z KM PSP w Poznaniu.
Z kolei jednostka OSP Mosina (pow. poznański) udostępniła przecinarkę, dzięki której szybciej wykonano otwory w dachu.
Kolejny raz sprawdził się system zaopatrzenia w wodę w oparciu o specjalne przystosowane i wyposażone przyczepy. Zadaniem tym zajęli druhowie z OSP Kościan i OSP Gorzyce. Po wykonaniu magistrali i zbiornika buforowego zaopatrzenie w wodę było wystarczające.

Główna faza akcji zakończyła się o godz. 14.30, później przez trzy godziny dozorowano pogorzelisko.

Okoliczności pojawienia się ognia bada kościańska Policja. Wiadomo jednak, że zanim straż pożarna została poinformowana o niebezpieczeństwie przez kilkanaście minut nad zakładem unosił się już dym. Z pewnością najpierw zapaliły się składowane w szczycie budynku palety, a dopiero później po ociepleniu szczytowej ściany ogień przedostał się na dach, gdzie konstrukcja nośna i pokrycie sprzyjały pożarowi. Ponad dwadzieścia minut jego swobodnego rozwoju z pewnością przyczyniło się do spotęgowania zniszczeń.
Niestety ale nie jest to pierwszy przypadek kiedy po wybuchu ognia pracownicy zmagają się z zagrożeniem zapominając o informacji do straży pożarnej na nr alarmowy 998 lub 112. A przecież to nic nie kosztuje - podkreślono w komunikacie kościańskiej straży pożarnej.

 

 

 



newsletter
sonda:
Czy strażacy w Twojej OSP ćwiczą musztrę?

- Tak, regularnie

- Tak, przed ważnymi wydarzeniami

- Tak, sporadycznie

- Nie ćwiczymy musztry