Likwidacja ogniska ptasiej grypy H5N8 na jednej z ferm drobiu w okolicach Glinika. 19.12.2016 r.; fot. PAP
OSP mają gasić wirusy?
Ciąg dalszy artykułu o propozycji, by OSP zajmowały się spalaniem martwych zwierząt.

Ochotnicze straże pożarne mają brać udział w spalaniu zwierząt, które padły lub zostały zabite w wyniku zwalczania chorób zakaźnych. Decyzja Głównego Lekarza Weterynarii o powierzeniu tego zadania OSP zapadła po tym, jak Państwowa Straż Pożarna odmówiła udziału w takich działaniach. Wygląda jednak na to, że PSP nie uniknie zaangażowania w tego rodzaju czynności.

W lutowym numerze „Strażaka” pisaliśmy o planach zlecania ochotniczym strażom pożarnym podpalania lub spalania zwłok zwierząt padłych lub zabitych w wyniku zwalczania chorób zakaźnych. 23 listopada 2016 roku Główny Lekarz Weterynarii Włodzimierz Skorupski, który pełnił tę funkcję do 30 grudnia 2016 roku, wydał pisemne zalecenie wszystkim powiatowym lekarzom weterynarii, aby przeprowadzili spotkania z lokalnymi OSP i zaproponowali im podpisanie umów na przeprowadzenie czynności związanych z podpalaniem albo spalaniem zwłok zwierząt padłych w wyniku choroby lub zabitych w celu wyeliminowania ogniska zapalnego.

Łatwo rozprzestrzenić chorobę

Jak pisaliśmy, zgodnie z przepisami krajowymi i unijnymi zwłoki zwierząt padłych lub zabitych w wyniku zwalczania choroby zakaźnej należy utylizować w wyspecjalizowanych zakładach. Inne postępowanie jest zagrożone karą grzywny od 3 tys. do 11 tys. zł. Odstępstwa są możliwe tylko w sytuacji kryzysowej, gdy mamy do czynienia z zagrożeniem rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych o dużej skali.

Wówczas działania polegające na unieszkodliwianiu zwłok zwierząt padłych lub zabitych w wyniku zwalczania choroby zakaźnej poza wyspecjalizowanymi zakładami utylizacyjnymi powinny odbywać się pod nadzorem odpowiednich służb i według skomplikowanej procedury jednolitej dla całego kraju. Opisaliśmy ją w numerze 2/2017 „Strażaka”. O opinię na temat zalecenia, by to OSP brały udział w spalaniu martwych zwierząt pochodzących z hodowli, w której wystąpiły choroby zakaźne, poprosiliśmy lekarza weterynarii Jacka Leonkiewicza, prezesa Animal by Products – Polskiego Związku Przetwórców, stowarzyszenia skupiającego największe zakłady utylizacyjne w Polsce. Specjalista ocenił, iż nie zachodzi potrzeba stosowania takich niestandardowych sposobów walki z chorobami zakaźnymi: „O sytuacji kryzysowej, a więc masowym wybijaniu lub padaniu znacznych stad trzody chlewnej, dzików, dzikiego ptactwa lub drobiu oficjalnie nic mi nie wiadomo”. Przypomniał, że takie niestandardowe metody walki z zagrożeniem epizootycznym były niezbędne na przykład w Wielkiej Brytanii, gdy na początku lat 90. skala rozprzestrzeniania się choroby wściekłych krów spowodowała konieczność wybicia kilkudziesięciu milionów sztuk bydła. Jacek Leonkiewicz przestrzegał: „Przy całym szacunku i uznaniu dla ochotniczych straży pożarnych, ale też PSP, one nie są do tego powołane, aby zajmować się paleniem padłych zwierząt, nie są do tego przygotowane nawet merytorycznie. Aby zachować bezpieczeństwo w kontakcie z wirusami zwierzęcych chorób zakaźnych, niezbędna jest specjalistyczna odzież ochronna: jednorazowe i niszczone później maski, rękawice, fartuchy, buty, specjalne maty dezynfekcyjne. Materiał zwierzęcy mogą przewozić jedynie przygotowane do tego samochody transportowe, ponieważ łatwo można przenieść chorobę i wywołać nowe ognisko zakaźne”.

Główny Inspektorat Weterynarii odpowiada

Zapytaliśmy obecnego Głównego Lekarza Weterynarii Pawła Niemczuka, który według naszej wiedzy nie wycofał decyzji swojego poprzednika, o podstawy zlecania unieszkodliwienia zwłok zwierząt padłych w wyniku choroby nieprzygotowanym do tego typu działań ochotniczym strażom pożarnym. Odpowiedzi udzielił nam jego zastępca Jacek Kucharski: „Obecnie moce zakładów utylizacyjnych są wystarczające do unieszkodliwienia zwierząt padłych lub zabitych w wyniku zwalczania zarówno afrykańskiego pomoru świń (ASF), jak również wysoce zjadliwej grypy ptaków. Niemniej jednak w przypadku przekroczenia mocy przerobowych tych zakładów utylizacyjnych istnieje możliwość usunięcia takich zwłok przez ich spopielenie lub grzebanie na wyznaczonym przez właściwe organy samorządowe i organy Inspekcji Weterynaryjnej do tego celu terenie”. Jak wyjaśnił: „Działania te są zgodne z zapisami art. 19 ust. 1 lit. e rozporządzenia (WE) nr 1069/2009, zgodnie z którym w przypadku, gdy przewóz do najbliższego zatwierdzonego zakładu w celu przetworzenia lub usunięcia produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego zwiększyłby niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się zagrożenia dla zdrowia, lub mógłby doprowadzić, w przypadku rozprzestrzenia się ognisk choroby zakaźnej, do przekroczenia zdolności takich zakładów do ich usunięcia, to powiatowy lekarz weterynarii, może zezwolić na usunięcie przez spopielenie lub grzebanie na miejscu w warunkach, które zapobiegają szerzeniu się zagrożenia dla zdrowia ludzi i zwierząt”.

Procedury i środki bezpieczeństwa

Zadaliśmy również pytania o procedury i środki bezpieczeństwa, jakie obowiązują, gdy dokonuje się unieszkodliwiania zwłok padłych zwierząt poza zakładem utylizacyjnym. Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii Jacek Kucharski wyjaśnił: „W razie zastosowania odstępstwa z art. 19 ust. 1 lit. e rozporządzenia (WE) 1069/2009 muszą zostać spełnione szczegółowe wymagania określone w załączniku VI rozdziale III sekcji 1 rozporządzenia Komisji (UE) nr 142/2011 z dnia 25 lutego 2011 roku w sprawie wykonania rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1069/2009 określającego przepisy sanitarne dotyczące produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego, nieprzeznaczonych do spożycia przez ludzi, tj:
a)    produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego są przewożone w zabezpieczonych, szczelnych kontenerach lub pojazdach;
b)    załadunek i wyładunek produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego jest we właściwych przypadkach nadzorowany przez właściwy organ;
c)    koła pojazdów są dezynfekowane przy opuszczaniu miejsca pochodzenia;
d)    kontenery i pojazdy wykorzystywane do transportu produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego są dokładnie czyszczone i dezynfekowane przy wyładunku tych produktów;
e)    zapewnione są: właściwa eskorta pojazdów, sprawdzenie pod kątem wycieków i podwójne pokrycie.

Ponadto, zgodnie z sekcją 1 rozdziału III załącznika VI ww. rozporządzenia, zagospodarowanie produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego musi odbywać się w sposób zapewniający ich zakopanie:
a) tak, aby zwierzęta mięsożerne ani wszystkożerne nie miały do nich dostępu;
b) na zatwierdzonym składowisku odpadów lub w innym miejscu, w sposób niestwarzający zagrożenia dla zdrowia zwierząt oraz przy zastosowaniu procesów lub metod, które nie stanowią zagrożenia dla środowiska naturalnego, w szczególności jeśli mogłyby one stanowić zagrożenie dla wód, powietrza, gleby oraz roślin i zwierząt, także poprzez hałas lub zapach. W wyżej wymienionej sytuacji grzebanie zwłok zwierząt może odbywać się na grzebowisku uprzednio utworzonym i prowadzonym przez gminę. Mając na względzie zapewnienie bezpiecznego spalenia zwierząt, zwrócono się do Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej z prośbą o opracowanie odpowiednich procedur lub wytycznych, mających na celu przeprowadzenie działań, o których mowa powyżej” – napisał w odpowiedzi zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.

Potrzebne szkolenie i ćwiczenia

Jak wynika z odpowiedzi zastępcy Głównego Lekarza Weterynarii, przy zlecaniu OSP unieszkodliwienia padłych lub zabitych zwierząt poza wyspecjalizowanymi zakładami utylizacyjnymi, zostanie zastosowany wyjątek zapisany w unijnych przepisach, który zezwala na spalanie poza zakładami utylizacyjnymi i organizację grzebowisk na terenach odosobnionych w sytuacji, jeśli przewóz do najbliższego zatwierdzonego zakładu zwiększyłby niebezpieczeństwo rozprzestrzeniania się zagrożenia dla zdrowia. Zdaniem Jacka Leonkiewicza, prezesa Animal by Products – Polskiego Związku Przetwórców, rozmieszczenie zakładów, które są przystosowane do utylizacji materiału szczególnego ryzyka, jest w naszym kraju wystarczające. – W Polsce mamy 12 tego typu zakładów certyfikowanych przy Głównym Inspektoracie Weterynarii i bez problemu obejmują one wszystkie regiony Polski – twierdzi nasz rozmówca. Zwraca też uwagę: – Sama umowa na działania związane ze zwalczaniem chorób zakaźnych to rzecz końcowa. Oprócz planów gotowości, które trzeba opracować, konieczne są szkolenia i wspólne ćwiczenia – mówi Jacek Leonkiewicz i przekonuje: – Nie ma skuteczniejszej metody zwalczania kryzysów epizootycznych niż utylizacja w wyspecjalizowanych zakładach. Spalanie zwłok zwierząt poza nimi i urządzanie grzebowisk powinno mieć miejsce tylko w sytuacjach wyjątkowych, a z taką nie mamy aktualnie do czynienia. To nie może być standardem.

Jakie umowy?

Jak czytamy dalej w odpowiedzi na nasze pytania odnośnie zaangażowania OSP w działania zwalczania chorób zakaźnych zwierząt: „(...) poproszono powiatowych lekarzy weterynarii o nawiązanie roboczych kontaktów z właściwymi służbami oraz sprawdzenie możliwości zawarcia umów z lokalnymi jednostkami Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP). W ramach w/w umów działania związane jedynie z zabezpieczeniem procesu spalenia martwych zwierząt mogłyby być przeprowadzone przez przedstawicieli OSP (podpalenie, kontrola rozprzestrzeniania się ognia, ewentualne dogaszenie paleniska). Koszty przeprowadzenia w/w działań mogłyby zostać pokryte ze środków Inspekcji Weterynaryjnej przeznaczonych na zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt (rezerwa celowa). Należy podkreślić, że decyzję o tym, czy zawrzeć taką umowę każdorazowo dobrowolnie podejmowałyby strony umowy, tj. powiatowy lekarz weterynarii i przedstawiciel OSP. Strony umowy decydowałyby również o kształcie treści umowy w myśl zasady swobody umów. Wskazanie zakresu umowy, a zatem m.in. sprecyzowanie przy zwalczaniu jakich chorób zakaźnych zwierząt niezbędne jest wsparcie przedstawicieli OSP, także pozostawałoby w gestii stron umowy”.

Zapytaliśmy też o środki ochronne niezbędne do właściwej bioasekuracji, aby nieświadomie nie zawlec wirusa na tereny wolne od choroby, na przykład do własnej zagrody czy hodowli. „Należy zaznaczyć, że osoby wykonujące w/w czynności byłyby wyposażone w jednorazowy kombinezon ochronny oraz maskę ochronną na twarz. Wszystkie sprzęty używane w trakcie akcji spopielania zostałyby poddane odkażeniu po ich użyciu, mogłyby być swobodnie używane poza ogniskiem choroby”– czytamy w piśmie.

Tylko w sytuacji kryzysowej

Jak podaliśmy w lutowym numerze „Strażaka”, cytując pismo Głównego Lekarza Weterynarii z 23 listopada 2016 roku skierowane do wszystkich powiatowych lekarzy weterynarii, pomysł, aby to OSP unieszkodliwiały zwłoki zwierząt padłych lub zabitych na skutek zwalczania choroby zakaźnej, pojawił się podczas spotkania 20 października 2016 roku w Głównym Inspektoracie Weterynarii między pracownikami Biura Pasz, Farmacji i Utylizacji a przedstawicielami Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. Reprezentant PSP poinformował wówczas, że prowadzenie działań przy unieszkodliwianiu zwierząt padłych lub zabitych w wyniku zwalczania choroby zakaźnej, w tym ASF, poza wyspecjalizowanymi zakładami utylizacyjnymi powinno się odbywać w oparciu o przepisy Ustawy z 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym. A jak argumentował, „w obowiązujących przepisach prawa z zakresu zwalczania chorób zakaźnych brak jest podstaw formalnoprawnych zobowiązujących Straż Pożarną do wzięcia udziału w likwidacji ognisk chorób zakaźnych”. Wydawało się więc, że PSP tego uniknie. Jednak jak pisze Krzysztof Łangowski w artykule „Ptasia grypa wraca” (czytaj str. 54), w KG PSP w Warszawie trwają prace nad zmianą procedur i ustaleniem jednolitych wytycznych dla jednostek PSP dotyczących ich udziału w zwalczaniu grypy ptaków.




Obrazy
Likwidacja ogniska ptasiej grypy H5N8 na jednej z ferm drobiu w okolicach Glinika. 19.12.2016 r.; fot. PAP

newsletter
sonda:
Czy strażacy w Twojej OSP ćwiczą musztrę?

- Tak, regularnie

- Tak, przed ważnymi wydarzeniami

- Tak, sporadycznie

- Nie ćwiczymy musztry