Waldemar Pawlak, prezes Zarządu Głównego Związku OSP RP; fot. DP
Fenomen energii ponad różnicami
Rozmowa Doroty Pardeckiej z Waldemarem Pawlakiem, prezesem Zarządu Głównego Związku OSP RP.

Co sprawia, że Związek i ochotnicze straże pożarne to organizacje silne i żywotne, które z powodzeniem przetrwały zawirowania historii, działając od wieku i dłużej? Dlaczego jednocześnie stawiamy na doświadczenie seniorów i aktywność młodych? Jak ważne są różnorodność i równowaga, zakorzenienie w tradycji i sięganie po nowoczesność? Prawie wszystko o polskim ruchu strażackim.

Każdego roku w całej Polsce uroczyście obchodzimy Dzień Strażaka. W tym roku w maju zainaugurujemy również obchody 100-lecia Związku Floriańskiego i 95-lecie Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej. Jesteśmy najstarszą działającą organizacją pozarządową w kraju, a korzenie naszych ochotniczych straży pożarnych sięgają jeszcze głębiej. Pan bardzo często podnosi znaczenie naszej historii, ciągłości tradycji… Jak Pana zdaniem z tego dziedzictwa wywiązują się ochotnicze straże pożarne? O Związku i OSP często mówi Pan: „Jesteśmy tradycyjnie nowocześni”, co to właściwie znaczy?
Strażacy z jednej strony respektują tradycje, z drugiej przez cały czas szukają nowoczesnych form aktywności i działania. Z jednej strony jest to świadome i zaangażowane uczestnictwo w obrzędach i uroczystościach państwowych, kościelnych, strażackich, o znaczeniu lokalnym, które uświetniają swoimi sztandarami i mundurami. A z drugiej strony tworzenie warunków do rywalizacji i spotkań w przestrzeniach, w których ludzie do tej pory w lokalnych społecznościach się nie angażowali. Jeśli poszukiwać zewnętrznego porównania, można tu użyć przykładu muzyki Chopina, w której słychać nuty tradycyjne, melodie, które spotyka się w naturze, natomiast utwory skomponowane są w bardzo nowoczesnej formie i to sprawia, że muzyka ta wciąż zachwyca ludzi na całym świecie. Straż pożarna działa podobnie. Z jednej strony jest to prawdziwe i szczere zamiłowanie do pielęgnowania historii, a z drugiej strony ogromna pasja i zaangażowanie we wprowadzaniu nowoczesnych technologii. Strażacy zaczynają sięgać po różne rozwiązania w nowoczesnych formach komunikowania i łączności, sprawdzają możliwości ultralekkich statków powietrznych czy dronów. To pokazuje, że szukają nowoczesnych form działania, które są odpowiednie do nowych czasów. Kiedyś wiele z nich było dostępnych dla bardzo unikalnych struktur militarnych, a dzisiaj już zaczynają być obecne w strażach pożarnych i dzięki temu młodzi ludzie mogą mieć okazję obcować z rozwiązaniami i techniką, które w prywatnym czy zawodowym życiu trudno byłoby w ich otoczeniu znaleźć.

Przy okazji jubileuszy ochotniczych straży pożarnych i Związku OSP RP często operujemy wysokimi liczbami: 130 lat, 100, 95… Jednak czy uświadamiamy sobie, co to naprawdę znaczy i jak wiele jest warte? Jak wiele lat działamy i dzięki czemu przetrwaliśmy?
To dobra uwaga, bo przy takich rocznicach warto sobie wyobrazić, jak wówczas wyglądał świat. Gdy popatrzymy na ówczesną Polskę w momencie tworzenia Związku Floriańskiego, był to czas pierwszej wojny światowej. Gdy 95 lat temu powstawał Związek Ochotniczych Straży Pożarnych, było to już trzy lata po wojnie, gdy odrębne Związki oraz ochotnicze straże pożarne działające w trzech zaborach mogły się połączyć. Dziś, gdy obchodzimy te rocznice, Polska jest w Unii Europejskiej i możemy sobie swobodnie podróżować. Wtedy była to zupełnie inna rzeczywistość, Polska odzyskiwała niepodległość, na którą nasi poprzednicy czekali przez 123 lata zaborów. Straże pożarne były wówczas jednym z ważnych elementów utrzymania kultury i tożsamości narodowej. Warto mieć tego świadomość. Straż poprzez swoją zorganizowaną strukturę, widoczne elementy i charakterystyczne symbole dla tej wspólnoty – mundury, sztandary, wspólny znak, bardzo uroczyste świętowanie, ceremoniał, tworzy również podstawę do działania, także w innych dziedzinach niż wyłącznie ratownicza. Gdy przyjrzymy się początkom straży, to zauważymy, że obok strażaków, którzy wykonywali typowe działania gaśnicze, w strażach udzielali się też najbardziej znaczący i światli obywatele danej lokalnej społeczności – właściciele ziemscy, lekarze, nauczyciele, aptekarze. Straż była więc miejscem, gdzie młodzi ludzie mający pasję i odwagę ratowników spotykali się z najbardziej szanowanymi obywatelami swoich środowisk, na dodatek na gruncie koleżeńskim, na którym stawali się równi, bo mówili sobie druhu i działali wspólnie w jednej organizacji. To buduje wyjątkową atmosferę i relacje. Myślę, że właśnie charakter takiej wspólnoty, która przekracza granice zawodowych, prywatnych czy nawet rodzinnych reguł, stanowi o jej sile i trwałości. Również fakt, że OSP integrują ludzi z pasją, najbardziej aktywnych w danej społeczności stanowi istotny element ich znaczenia. Wszystko to, nasze korzenie, historia ochotniczych straży, łączenie sił najaktywniejszych ludzi, wyjątkowość wzajemnych relacji, nasze mundury, symbole, wierność tradycji i jedność w działaniu oraz niezmiennie przyświecający ten sam cel bezinteresownego pomagania innym, sprawia, że ta organizacja nieprzerwanie działa i się rozwija.

Kilkakrotnie na spotkaniach przytaczał Pan słowa wybitnego polskiego uczonego Tadeusza Kotarbińskiego ‒ filozofa i etyka, członka towarzystw naukowych, który napisał: „Do tego, by dobrze się działo, potrzebne są młode ręce i stare głowy”.
To zdanie obrazuje, jak ważna jest współpraca pokoleń, która w strażach jest widoczna. Najmłodsi uczą się poprzez zabawę, rywalizację sportową czy uczestnictwo w orkiestrach i zespołach artystycznych. Dorośli uczestniczą w akcjach ratowniczych i podejmują rozmaite społeczne inicjatywy. Starszyzna z kolei zajmuje się organizacją, gromadzeniem środków i zabezpieczeniem rozmaitych działań OSP. Seniorzy mają ważną rolę doradców i piastunów historii, którzy spisują i prezentują wydarzenia mające znaczenie nie w kategoriach polskich, europejskich czy światowych, ale właśnie w lokalnym małym środowisku. Pokazują ludzi, którzy byli wyjątkowi i działali na rzecz tego środowiska. Poza kroniką strażacką nieczęsto można znaleźć ślady ich aktywności. Każde pokolenie ma więc swoje zadania, swoją przestrzeń do działania i charakterystyczną dla tego pokolenia ważną rolę do odegrania w tej społeczności. Jak to jest ważne, łatwo można zaobserwować w życiu straży. Tam gdzie działają druhowie z dużym życiowym doświadczeniem potrafiący zmotywować młodych ludzi, tam OSP mają największe sukcesy, bo pokolenia potrafią ze sobą współpracować.

Współpraca pokoleń miałaby również zostać mocniej zaznaczona w zarządach poszczególnych struktur Związku.
Stąd wynikła przesłanka do zmian organizacyjnych, aby dla osób, które przez trzy kadencje zasiadały we władzach Związku na różnych poziomach jego struktur, poprzez odpowiedni zapis w statucie, stworzyć warunki do tego, by uzyskały one prawo do bycia członkiem honorowym odpowiednich władz – powiatowych, wojewódzkich czy krajowych. Chodzi o to, by osoby te mogły uczestniczyć z głosem doradczym w pracach tych gremiów. Z drugiej strony, wydaje się ważne, by w strukturach tych mogli znaleźć się również młodzi ludzie odnoszący sukcesy w rozmaitych dziedzinach, które są istotną wartością dla Związku i jego rozwoju. Dla tych, którzy zdobywają mistrzostwo w zawodach, konkursach, przeglądach, powinno także znaleźć się miejsce w zarządzie odpowiedniego szczebla, na czas gdy to mistrzostwo trwa. To dałoby szybszy dostęp do tych najbardziej dynamicznych młodych i zdolnych ludzi, możliwość skorzystania z ich wiedzy i promowania ich doświadczeń w terenie, by na przykład inni młodzi mogli z nich korzystać. Ludzie ci mogliby wpływać na sposób funkcjonowania organizacji w taki sposób, że mieliby głos i możliwość prezentowania swoich pomysłów i propozycji. Przy tej okazji mogliby też zdobyć odpowiednią popularność opartą o osiągnięcia i świeże pomysły. Zmiany te będą przedmiotem obrad Zjazdu Nadzwyczajnego.

Twórca ruchu strażackiego, który zjednoczył organizacje strażackie trzech zaborów, pierwszy prezes Związku, widział ochotnicze straże pożarne oraz łączący je Związek jako organizacje samorządne, silne, apolityczne, zjednoczone w działaniu.
A Polskę jako samorządową i niepodległą. Tak też widzieli to polscy strażacy i działacze, którzy współtworzyli organizację wraz z Bolesławem Chomiczem. W jaki sposób realizujemy tę wizję na przestrzeni mijających 95 lat?

Ta idea jest wciąż obecna w ruchu strażackim. Mamy tutaj ludzi z różnych środowisk politycznych, o różnych poglądach. To właśnie w strażach pożarnych jest ten dobry klimat, który sprawia, że mogą się oni porozumieć i współpracować. Fenomenem jest to, że gdy staje się w obliczu żywiołów, z którymi normalnie człowiek sobie nie radzi, różnice, antagonizmy czy nawet wrogość mają mniejsze znaczenie i schodzą na dalszy plan. Wobec zagrożeń ludzie na ogół pokornieją w stosunku do życia i stają się bardziej otwarci na drugiego człowieka. Ci, którzy stają twarzą w twarz z niebezpieczeństwem, dostrzegają, co tak naprawdę liczy się w życiu, a co zupełnie traci na znaczeniu. Ważne jest to, by w chwili zagrożenia pojawiła się pomocna dłoń, aby w momencie próby móc liczyć na kolegów, druha i druhnę, którzy ramię w ramię ze mną staną naprzeciw żywiołu czy problemu, który trzeba rozwiązać. A drobne różnice poglądów nie mają w tym momencie znaczenia. I tę ideę Chomicza w moim przekonaniu udaje nam się utrzymać i rozwijać. Również teraz, gdy tworzymy nowe warunki organizacyjne, dzięki którym Związek, ze środków zebranych z 1% podatku dochodowego od osób fizycznych, będzie mógł pomagać nie tylko ochotniczym strażom pożarnym, ale również samym ochotnikom i członkom ich rodzin, gdy znajdą się w potrzebie. To posunięcie da nowe możliwości całej naszej organizacji i będzie drugim ważnym elementem zmiany w statucie podczas Zjazdu Nadzwyczajnego.

A element samorządności, również podkreślany przez Chomicza?
Samorządność, z jednej strony to są wewnętrzne reguły funkcjonowania stowarzyszenia. Nie wprowadzaliśmy żadnych szczególnych regulacji, tylko wykorzystaliśmy te najlepsze praktyki i tradycje działania stowarzyszeń. Z drugiej strony głównym partnerem ochotniczych straży pożarnych są samorządy lokalne, gminne. Popatrzmy na całość systemu ochrony ludności w Polsce. To jest bardzo dobry przykład współdziałania samorządnego społeczeństwa (czyli samorządowców i stowarzyszeń pozarządowych, takich jak ochotnicze straże pożarne oraz Związek OSP RP), a także struktur państwowych. To tworzy rozwiązanie, które jest bardzo elastyczne i mobilizuje bardzo duże siły w sytuacji poważnych, wielkich wyzwań, klęsk żywiołowych czy katastrof. Równocześnie jest bardzo dobrym przykładem poszanowania, tak było do tej pory, dla autonomii uczestników tego wielkiego projektu, jakim jest system ochrony ludności w Polsce. Żeby OSP działała w ramach krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, potrzebne jest porozumienie podpisane przez tę jednostkę, samorząd lokalny i komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej. A więc przez: stowarzyszenie będące organizacją pozarządową działającą na zasadach non profit, samorząd lokalny będący gospodarzem terenu i przedstawiciela państwa odpowiedzialnego za ochronę ludności, czyli komendanta powiatowego PSP. To pokazuje, że do skutecznej, dobrej ochrony ludności nie wystarczą struktury państwowe, wyłącznie zawodowe, ale potrzeba wielu ludzi, którzy w sytuacji wielkiego zagrożenia odłożą swoje obowiązki i będą ratować drugiego człowieka.

Jesteśmy w trakcie kampanii sprawozdawczo-wyborczej i to jest chyba dobry moment, by podkreślić, dlaczego tak a nie inaczej zaprojektowane zostały struktury naszego Związku, bo zapewne nie wszyscy uświadamiają sobie, że jest to system dający największą możliwą reprezentację i stanowiący wręcz pochwałę różnorodności?
Kampania sprawozdawczo-wyborcza w ochotniczych strażach pożarnych i Związku OSP RP to z jednej strony podsumowanie działań realizowanych w ciągu ostatnich pięciu lat, wybieranie osób, które poprowadzą organizację przez kolejną kadencję, a także otwieranie się na przyjaciół, którzy wspierają ochotnicze straże pożarne oraz Związek w lokalnych i krajowych projektach. Mamy tu przecież formułę, która sprawia, że nie tylko przedstawiciele OSP, ale także innych organizacji wspierających znajdują się w naszych strukturach decyzyjnych i wspierają nas swoim doświadczeniem oraz możliwościami. Ten wewnętrzny samorząd, jak również struktura oparta o przedstawicieli sprawia, że na każdym poziomie reprezentowani są wszyscy interesariusze i wszyscy aktywnie działający uczestnicy organizacji. Nie ma takiej możliwości, że jakaś straż zostanie za burtą, bo jej przedstawiciel nie zostanie wybrany na zjeździe. Zarząd gminny Związku tworzą reprezentanci wszystkich OSP z terenu danej gminy. To samo dotyczy powiatu, województwa czy władz krajowych, gdzie w Zarządzie Głównym zasiadają przedstawiciele zarządów wojewódzkich i tu, przy dużej różnorodności regionalnej, każde województwo ma swoich przedstawicieli w proporcji odpowiedniej do liczby OSP. To jest trochę inny system niż występujący zazwyczaj w organizacjach, gdzie na zjeździe spośród przybyłych reprezentantów zwykle dokonuje się wyboru określonej liczby delegatów do władz krajowych na daną kadencję. Tutaj każdorazowo jest to pełna reprezentacja w oparciu o system przedstawicieli. Myślę, że ta struktura znakomicie się sprawdza w działalności takiej jak straże pożarne, które reprezentują bardzo różnorodne upodobania, poglądy, opinie. To także bardzo ważny czynnik żywotności i zachowania różnorodności środowiska, a także pewnej istotnej równowagi.

W tym roku obchodzimy również 25-lecie Ustawy o ochronie przeciwpożarowej, która na dobre i na złe związała ze sobą samorządy i OSP. Redakcja „Strażaka” myśli o ogólnopolskim konkursie, w którym nagradzane byłyby projekty realizowane wspólnie przez samorządy i ochotnicze straże pożarne.
25. rocznica Ustawy o ochronie przeciwpożarowej jest bardzo dobrą okazją, żeby podziękować tym wszystkim, którzy wówczas, na początku transformacji, zadbali o to, żeby straże pożarne nie zostały rzucone na pastwę wyłącznie rynkowych mechanizmów i wprowadzili zasadę, która zobowiązuje władze lokalne, samorządowe do odpowiedzialności za ochronę ludności na swoim terenie, przy współpracy także z ochotniczymi strażami pożarnymi. To sprawiło, że gospodarze znakomitej większości gmin – wójtowie, burmistrzowie i radni, dbają o dobrą współpracę z ochotniczymi strażami, które dzięki temu podejmują wiele inicjatyw lokalnych, w tym również wspólne, bardzo udane projekty z samorządami. Myślę, że ta inicjatywa „Strażaka” może być dobrym impulsem do tego, żeby pokazać tych najlepszych, a także do tego, by podzielić się pomysłami oraz inspiracjami. Patrząc na inne konkursy czy przeglądy, na przykład orkiestr dętych, widać, jak dobre rozwiązania, pomysły, sposoby aranżacji czy kompozycji szybko się rozchodzą między orkiestrami i ewoluują, jeśli tylko orkiestry mają okazję się spotkać, posłuchać, zobaczyć. Myślę, że i w tym przypadku będzie to możliwość, żeby spotkać wspaniałych ludzi z różnych regionów kraju. A i dla nich będzie to dobra okazja, żeby się pokazać, ale też zainspirować pomysłami realizowanymi przez tych najlepszych.

Nie sposób pominąć fenomenu wolontariatu. Strażacy ochotnicy i działacze związkowi poświęcają niemal cały swój wolny czas na działalność społeczną, poprawę jakości życia środowisk na swoim terenie. Aby dobrze realizować działania ratownicze, szkolą się i ćwiczą, na co też poświęcają swój wolny czas, przeważnie weekendy i urlopy.
Nie wszyscy, ale wielu ludzi potrafi zdziałać znacznie więcej, gdy są przekonani i zaangażowani, gdy wierzą w sens tego, co robią i działają z pasją, niż gdy próbuje się ich do czegoś nakłaniać albo zmuszać. W wielu, nawet światowych, przykładach widać, że środowiska, które potrafiły włączać najaktywniejsze jednostki, rozwijały się i wygrywały z tymi, które próbowały budować strukturę opartą na tym, że jeden drugiego wykorzystywał, próbował straszyć czy przymuszać do jakichkolwiek działań. W tym drugim przypadku środowiska dość szybko pogrążały się w tarapatach. Fenomen pozytywnej energii w straży jest wręcz zaskakujący. Może w jakimś stopniu jego obecność wiąże się z tym, że z jednej strony ludzie ci muszą zmierzyć się ze zjawiskami, które wykraczają poza możliwości człowieka, więc czują taką naturalną pokorę życiową, z drugiej strony, paradoksalnie, żywioły i zagrożenia mobilizują ich do tego, żeby różnymi sprytnymi sposobami sobie z nimi poradzić. Z jednej strony podstawą działania straży jest cały system ratowania drugiego człowieka w potrzebie, z drugiej, te bardzo często ekstremalne doświadczenia sprawiają, że ludzie angażują się w wiele innych inicjatyw wspierających rozwój i polepszenie warunków życia ich społeczności.

Często podkreśla Pan, że strażacy ochotnicy to współczesne rycerstwo. Dlaczego tak wiąże Pan przymioty rycerskie z naturą strażaka ochotnika?

Z jednej strony jest to dumne podkreślenie tej wyjątkowej służby, gdzie ludzie dobrowolnie poświęcają się dla drugiego człowieka. Odważnie stawiają czoło niebezpieczeństwu w obronie tych, którym ono zagraża, ale też poświęcają swój czas rozmaitym społecznym inicjatywom, które zawsze mają służyć innym. Z drugiej strony jest to podkreślenie powagi munduru. Chodzi o to, żeby traktować go jak zbroję, której rycerz musiał być godny. Niedawno, podczas szkolenia w Kirach, kilku uczestników chciało się trochę wyluzować i pójść nieco „na skróty” w mundurach. Przypomniałem im, że mundur jest jak rycerska zbroja, rozpoznawalna, kojarzona z konkretnymi przymiotami i cechami, a więc gdy się go zakłada, to zobowiązuje do odpowiedniego zachowania, tak by ta zbroja, ten szczególny wyznacznik w środowisku, nie został naruszony.

Jesteśmy bardzo skromni i mało mówimy o naszych sukcesach. Nawet tych o randze międzynarodowej, jak choćby olimpiada w Opolu. Tymczasem Austriacy ‒ liderzy sportu pożarniczego, i wszystkie inne delegacje zagraniczne były pełne podziwu dla poziomu organizacji tego przedsięwzięcia.
Wspomnienie olimpiady CTIF w Opolu warte jest uwagi, bo wspólnie, Związek OSP RP, władze Opola i Państwowa Straż Pożarna, bardzo dobrze przeprowadziliśmy ją od strony organizacyjnej i była to bardzo dobra wizytówka Polski. A to, że nasza chłopięca drużyna z Głuchowa zdobyła pierwsze miejsce po raz pierwszy na światowej olimpiadzie strażackiej, pokazuje, że mamy bardzo dobrych sportowców, perfekcyjnie przygotowanych i przeszkolonych. Pochodzą z niedużej miejscowości, ale gdy odwiedzi się gminę Kawęczyn, w której Głuchów leży, to widać, że jej gospodarz, wójt Jan Nowak, jest zaangażowany w życie ochotniczych straży pożarnych, gdzie życie młodych ludzi jest dobrze i ciekawie zorganizowane. Dla nich straż pożarna jest pierwszą szkołą życia i kontaktu z dużą częścią świata, bo drużyny, uczestnicząc w zawodach, jeżdżą po świecie i mogą porównywać się z uczestnikami z innych krajów. Dla tej młodzieży jest to takie okno na świat i bardzo aktywne wejście w sport pożarniczy.

Przed Polską wielkie wydarzenia, także w dziedzinie bezpieczeństwa. Jaka jest nasza rola? Jest Pan inspiratorem ciekawych szkoleń dla strażaków ochotników dotyczących bezpieczeństwa imprez masowych.
Największym wydarzeniem, o zasięgu globalnym, będą Światowe Dni Młodzieży w tym roku i przyjazd papieża Franciszka do Krakowa. Będzie to spotkanie młodych ludzi z całego świata i strażacy, oprócz uczestnictwa w nim, będą mieli też zadania związane z bezpieczeństwem. Podjęliśmy prace przygotowujące zespoły ratowników do koordynacji działań, bo będzie potrzeba wielu setek ratowników do zabezpieczenia tych spotkań. Chcę przy tym bardzo mocno podkreślić, że w obliczu ryzyka i zagrożeń, które się teraz ujawniły w Europie, strażacy ochotnicy powinni skupiać się na tej podstawowej dla nich misji, to znaczy na działaniach ratowniczych i ochronie ludzi przede wszystkim poprzez ratowników medycznych. Natomiast za sprawy bezpieczeństwa, zgodnie z kwalifikacjami, odpowiadać muszą profesjonalnie do tego przygotowane i uzbrojone formacje, które mogą to bezpieczeństwo skutecznie zapewnić. Każda służba powinna działać w ramach swoich zadań i specjalizacji.

Dziękuję za rozmowę




Obrazy
Waldemar Pawlak, prezes Zarządu Głównego Związku OSP RP; fot. DP

newsletter
sonda:
Czy strażacy w Twojej OSP ćwiczą musztrę?

- Tak, regularnie

- Tak, przed ważnymi wydarzeniami

- Tak, sporadycznie

- Nie ćwiczymy musztry