fot. Dorota Pardecka
Poznaliśmy czym jest terroryzm
Koordynator pomocy psychologicznej w PSP bryg. Cezary Dobrodziej mówi o tym, jak udzielić wsparcia poszkodowanym w wyniku zamachu terrorystycznego.

Atak terrorystyczny to dla poszkodowanych ekstremalnie trudne doświadczenie, zbliżone w swych skutkach do traumy wojennej. Przeżyli je turyści zaatakowani przez zamachowców 18 marca na terenie słynnego Muzeum Narodowego Bardo w Tunisie. Było tam trzydziestu czterech polskich obywateli. Wśród ofiar śmiertelnych jest trzech Polaków, dziesięciu zostało rannych. Wszyscy mieli rany postrzałowe, najcięższe to rany brzucha i miednicy.

Jak znalazł się Pan w grupie mającej wesprzeć Polaków i sprowadzić ich do kraju?
W środę 18 marca, po godzinie 18, komendant główny poinformował mnie, że trzeba zorganizować pomoc dla Polaków poszkodowanych w zamachu w Tunisie. Decyzją komendanta wszyscy psychologowie Państwowej Straży Pożarnej mieli stawić się w Warszawie. Sprawdzono, czy mają ważne paszporty. To dlatego, że nie było jeszcze wiadomo, ile osób wymaga pomocy i ilu psychologów poleci do Tunezji.

/.../

Jak zachowuje się turysta, zwyczajny człowiek, który pojechał odpocząć, przeżyć piękny urlop i nagle stał się celem ataku terrorystycznego, o których my Polacy słyszymy tylko w telewizji, co więcej, to zawsze dzieje się daleko i nas nie dotyczy? Jaki poszkodowani mają obraz takiego zdarzenia, co mówią?
Niewiele mówili, emocje były tak silne, że można to sobie tylko próbować wyobrazić. Z trzech metrów widzisz twarz zamachowca, który w ciebie celuje i strzela, później strzela do bliskiej Ci osoby, a Ty nic nie możesz zrobić, bo masz przestrzelone udo i leżysz na ziemi.

/.../

Na czym polega wsparcie psychologiczne udzielane osobie na miejscu po tak traumatycznym przeżyciu?
W interwencji bezpośredniej, zaraz po wydarzeniu lub na miejscu, nie potrzeba ludzi z wykształceniem stricte psychologicznym. Obecność psychologa uzasadnia oczywiście to, że on widzi więcej, potrafi rozpoznać potrzeby poszkodowanego i rozumie reakcje człowieka. Dlatego powie: „dobrze, że płaczesz”, a nie: „weź się w garść”. Ale tu nie trzeba psychologa, wystarczy wrażliwość, wyczucie. Zawsze podstawą przy wsparciu poszkodowanych jest informacja, czyli to, czego poszkodowani najbardziej potrzebują – wiedza o tym, co się wydarzyło, „co jest z moimi bliskimi, czy rodzina jest zawiadomiona, kiedy wracamy, jaki jest mój stan zdrowia”.



Cały wywiad można przeczytać w papierowym wydaniu "Strażaka" nr 4/2015.

 




Obrazy
fot. Dorota Pardecka

newsletter
sonda:
Czy strażacy w Twojej OSP ćwiczą musztrę?

- Tak, regularnie

- Tak, przed ważnymi wydarzeniami

- Tak, sporadycznie

- Nie ćwiczymy musztry