Fot. PIXEL-X/OSP Milanówek
Bułka z masłem a linijka międzygalaktyczna
Astronom Marek Górski jest doktorantem w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie wolnym od pracy naukowej zmienia się w strażaka ochotnika.

Międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem prof. Grzegorza Pietrzyńskiego z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego ogłosił w 2013 roku, w prestiżowym tygodniku „Nature”, wyniki pomiaru odległości do pobliskiej galaktyki – Wielkiego Obłoku Magellana, dokonanego z bezprecedensową dokładnością około 2 proc. Co z tego? To ważne, bo astronomowie uznali odległość do tej galaktyki za wzorzec pomiaru odległości we Wszechświecie.

/.../

Do czego nam to jest potrzebne, poza tym, że obserwacje obiektów w innych galaktykach są niezwykle fascynujące. Ale przekładając te badania na życie codzienne, jakie mają znaczenie dla właściciela piekarni, transportu czy ochrony przeciwpożarowej?
To bardzo ważne pytanie. Moim zdaniem można spojrzeć na to dwojako. To, co dla mnie jest najważniejsze, to że obserwacje wszystkiego, co znajduje się poza Ziemią, pozwala nam rozumieć, co dzieje się poza naszą planetą. Aby się rozwijać, nie możemy się skupiać tylko na tym, co dotyczy bezpośrednio nas, ignorując resztę, czyli to, co dzieje się poza naszym domem, miastem, naszym krajem czy właśnie planetą. Z kolei, jeśli chodzi o bezpośrednie przełożenie takich badań na codzienność, to jest ono gigantyczne, choć może się wydawać nieoczywiste. Astronomię nazywamy nauką podstawową, to znaczy, że pracuje ona na krawędzi naszej wiedzy o Wszechświecie, o prawach fizyki i naszego zrozumienia, jakie prawa rządzą światem. 

/.../

A skąd pomysł wstąpienia do ochotniczej straży pożarnej?
Mój dziadek był strażakiem, komendantem miejskim i powiatowym w Słupsku. /.../ Po latach straż poszła trochę w zapomnienie, ale w liceum chciałem zrobić kurs pierwszej pomocy i skierowano mnie do Polskiego Czerwonego Krzyża, w którym działaliśmy razem z bratem. Potem weszła ustawa o ratownictwie medycznym i wprowadzony został termin: ratownik kwalifikowanej pierwszej pomocy, jednak aby przejść takie szkolenie, trzeba było należeć do jakiejś organizacji. Mieszkaliśmy w pobliżu, stąd pomysł wstąpienia do Ochotniczej Straży Pożarnej w Milanówku. A jak już wejdzie się w to środowisko, to już sama kwalifikowana pomoc nie wystarcza. Zrozumiałem, dlaczego świat strażaków tak mnie w dzieciństwie fascynował.

/.../

Brał Pan udział w działaniach ratowniczych?
Tak, mam przeszkolenie strażaka I i II stopnia, przeszedłem szkolenie z ratownictwa technicznego i kwalifikowanej pierwszej pomocy. Teraz mieszkam i pracuję w Warszawie, więc rzadziej bywam w Milanówku, ale w ochotniczej straży jestem od pięciu lat i przez pierwsze lata często uczestniczyłem w wyjazdach.

 

Cały wywiad można przeczytać w papierowym wydaniu "Strażaka" nr 7/2014.

 




Obrazy
Fot. PIXEL-X/OSP Milanówek

newsletter
sonda:
Czy strażacy w Twojej OSP ćwiczą musztrę?

- Tak, regularnie

- Tak, przed ważnymi wydarzeniami

- Tak, sporadycznie

- Nie ćwiczymy musztry