Fot. Eugeniusz Danielczyk, prezes OSP Pszów
Na czeskiej drodze
Oto opowieść o spotkaniu w Czechach, którą wyróżniono w konkursie „Strażaka” ogłoszonym z okazji wydania 1000. numeru naszego miesięcznika.

Niekiedy z pozoru nic nieznaczący przypadek może zaowocować ciekawymi znajomościami...

W połowie maja 1998 roku grupa druhów z OSP Pszów wyjechała do Arboretum w rejonie Opawy w Czechach, aby podziwiać rosnące tam różaneczniki, które akurat w tym okresie mają swoje apogeum kwitnienia. W związku z tym, że nasza miejscowość znajduje się około 30 km od granicy, wyprawa ta nie stanowiła kłopotu. Korzystając z wyjazdu, postanowiliśmy ten czas w pełni wykorzystać. Z informacji w przewodnikach dowiedzieliśmy się, że warto zwiedzić także Hradec nad Morawicą, malowniczą miejscowość, w której można podziwiać zamki na górującym nad miasteczkiem wzniesieniu.

Autostopowicz

W czasie podróży pojawiły się kłopoty z dojazdem, dlatego zapytaliśmy o drogę idącego poboczem, ubranego w niebieski mundur policjanta. Jak się okazało, ten rzekomo czeski policjant był strażakiem (wówczas strażacy mieli jeszcze podobne do policji mundury). 

/.../

Następstwem wspólnych wizyt jest wymiana doświadczeń w pracy z młodzieżą, zapoznawanie się ze sprzętem pożarniczym, wymiana uwag po akcjach ratowniczych, obecność na zawodach, no i równanie w umundurowaniu – szczególnie wyjściowym. Czesi są zachwyceni naszymi paradnymi sznurami zarówno przy mundurach, jak i noszonych przy białych koszulach. Pomogliśmy także wyposażać drzewce ich sztandarów w okucia ze strażackimi płomieniami i toporkami. Nam z kolei bardzo podobają się czeskie orkiestry dęte i ich specyficzny krok marszowy. 

 

Cały artykuł można przeczytać w papierowym wydaniu "Strażaka" nr 2/2013.





Obrazy
 Fot. Eugeniusz Danielczyk, prezes OSP Pszów

Komentarze:


Dodawanie komentarzy dostępne po zalogowaniu.


newsletter
sonda:
Czy strażacy w Twojej OSP ćwiczą musztrę?

- Tak, regularnie

- Tak, przed ważnymi wydarzeniami

- Tak, sporadycznie

- Nie ćwiczymy musztry